Alternative flash content

You need to upgrade your Flash Player

Get Adobe Flash player

Strona główna > Wolontariat > Wywiad

Wywiad z wolontariuszem roku 2011 Adrienem Van de Walle

zrealizowany przez sieć organizacji młodzieżowych Warmii i Mazur ATOMY

WE FRANCJI JEST MODA NA POLSKĘ

- Skąd dokładnie pochodzisz?

- Z północnej Francji, mieszkam niedaleko Lile. To duże miasto, ma ok. 200-300 tys. mieszkańców. Moi rodzice mieszkają w małej wiosce, w której jest jedynie 14 mieszkańców. Natomiast w Lile swoją siedzibę ma organizacja, która mnie tu wysłała.

- Czym zajmuje się ta organizacja?

- Głównie piszą projekty dotyczące wymiany młodzieżowej. Później szukają osób, które będą chciały w nich uczestniczyć. Można powiedzieć, że są organizacją pośredniczącą.

- Jak to się stało, że przyjechałeś do Polski?

- Tak naprawdę to najpierw Polska mnie wybrała. Chciałem jechać do kraju, którego języka nie znałem. Postawiłem sobie kilka warunków, które chciałem spełnić przed wyjazdem - chciałem, aby to był dłuższy pobyt, co najmniej sześciomiesięczny. No i przede wszystkim chciałem się nauczyć języka.

- To ile w sumie czasu spędziłeś w Polsce?

- Sześć-siedem miesięcy. Teraz jadę prosto do Francji.

- Co najbardziej zaskoczyło Cię w Polsce?

- Kierowcy autobusów (śmiech)... Jechałem bezpośrednio z Lile do Sorkwit (tam swoją siedzibę ma Fundacja Rodowo, organizacja przyjmująca Adriena - przyp. TF). Polski kierowca autobusu jechał bardzo szybko i niebezpiecznie. Wyprzedzał "na trzeciego". Drugie moje zaskoczenie to to, że nie byłem w stanie zrozumieć języka. Nawet jeśli ludzie mówili do mnie bardzo wolno - nie byłem w stanie rozróżnić słów.

- Jakie wyobrażenie o Polsce miałeś przed przyjazdem?

- To nie był mój pierwszy przyjazd do Polski. Pięć lat temu byłem tu przez dwa tygodnie. Wówczas poznałem Polaków, zatem nie myślałem na temat waszego kraju stereotypowo. Interesuję się historią Europy, wobec tego jeszcze przed przyjazdem sporo wiedziałem o Polsce. Wiedziałem, że ludzie tu ciężko pracują.

- W jakich okolicznościach przyjechałeś do Polski po raz pierwszy?

- To była moja pierwsza wymiana międzynarodowa z programu Młodzież w działaniu - francusko-niemiecko-polska. Spotkanie dotyczyło przyszłości młodych ludzi w Europie. To była moja pierwsza wizyta. Poza tym mam polskie korzenie.

- Powiedz coś więcej o polskich korzeniach Twoich rodziców.

- Jestem jakby pół-Polakiem. Po wielkiej fali emigracyjnej po I wojnie światowej, Polacy udawali się najpierw do Niemiec, a później do Francji. Szczególnie w moim regionie było wielu Polaków zatrudnionych w przemyśle tekstylnym i w kopalniach. Mój prapradziadek tu przyjechał i poznał moją praprababcię - również Polkę. W tym miejscu była głównie polska społeczność. Moja mama wywodzi się z prawdziwie polskiej rodziny. Tata ma częściowo polskie pochodzenie.

- Mówiłeś, że byłeś zainteresowany kulturą polską - skąd to się wzięło? Przez rodziców?

- Nikt w mojej rodzinie o tym nie mówił. Były rodziny, w których podtrzymywano polskie tradycje. W mojej rodzinie uważano, że należy się odciąć od tego, bo to były bardzo trudne czasy. Uważano, że nie należy o tym mówić. Moi dziadkowie, ani rodzice nie mówili po polsku.

- Skąd wobec tego u Ciebie zainteresowanie polską kulturą?

- Wiedziałem o swoich polskich korzeniach. Wiele osób w moim wieku i mieszkających tam, gdzie ja, bardzo chciało przyjechać do Polski, żeby dowiedzieć się, jak życie tutaj wygląda. Polska kultura wróciła do miejsca, w którym mieszkam - polska tradycja, polska kuchnia i polskie wesela. Poza tym są też organizacje, które nawiązują współpracę z Polską. Naprawdę, można powiedzieć, że jest u nas moda na Polskę.

- Czym zajmujesz się w Rodowie?

- Jako wolontariusz najpierw opiekowałem się grupami, które przyjeżdżały. Wdrażałem program, który był dla nich przygotowany. Były to głównie grupy z wymian polsko-niemieckich, ale były też wymiany polsko-francusko-niemieckie i warsztaty dla dorosłych.

- Co na nich robiliście?

- Warsztaty dotyczyły walki z bezrobociem wśród europejskiej młodzieży. Były rozmowy o muzyce, teatrze, była nauka tańca z ogniem itp. Odwiedziły nas też osoby dorosłe z organizacji partnerskich, nawet z ośmiu różnych krajów - omawiali problemy, porównywali doświadczenia z każdym z krajów oraz dzielili się spostrzeżeniami.

- Przed przyjazdem tutaj, jakie kraje odwiedziłeś?

- W Hiszpanii, we Włoszech i w Niemczech byłem liderem grup młodzieżowych. To były takie wakacyjne wymiany młodzieżowe. Francuska organizacja zatrudniała mnie do tego typu projektów. Mieszkałem dwa lata w Niemczech. Poza tym odwiedziłem Anglię, Rumunię, Danię, Holandię i Belgię. Większość z tych wyjazdów to były po prostu moje podróże. W niektórych krajach, np. w Niemczech, we Włoszech, w Danii i w Rumunii, byłem w ramach couchsurfingu (couchsurfing jest formą podróżowania po świecie, w której chętni przyjmują nieodpłatnie gości i oferują przenocowanie w swoich domach - przyp. TF).

- Jeśli ktoś tak długo podróżuje, to czy ma szansę się utrzymać?

- Podróżuje najtańszym sposobem, czyli autobusem lub autostopem. Gdy pracuję, to jestem po prostu zatrudniony, zarabiam pieniądze. A jeśli nie, to mam zasiłek dla bezrobotnych z Francji. Nie potrzebuję dużo pieniędzy na życie. Do Polski przyjechałem w ramach EVS i otrzymuję 85 euro miesięcznie. Jestem w stanie utrzymać się za kieszonkowe. A gdy przyjechałem tu, w kieszeni miałem 10 euro i starczyło mi - jeszcze mi trochę pozostało.

- Jak planujesz swoją przyszłość? Chcesz wciąż podróżować, czy może gdzieś osiądziesz?

- Chcę znaleźć pracę, która umożliwi mi podróżowanie. Dlatego szukam organizacji, która pisze projekty na wymiany młodzieżowe, głównie niemiecko-francuskie. Mogę też być tak, jak do tej pory, obieżyświatem - łapać każdą pracę, byle tylko móc się utrzymać i... dalej... w drogę.

Inną możliwością jest praca u osób, które w zamian za zaangażowanie na rzecz ochrony środowiska, zapewniają zatrudnienie i zakwaterowanie. Działa to na zasadzie sieci kontaktów - rejestrujesz się w internecie, a inni oferują Ci swoje miejsce i pracę.

- Czemu akurat tego typu prace dotyczą ekologii?

- Po prostu najwięcej jest ogłoszeń tego typu. To jest pewnego rodzaju promocja ochrony środowiska, działanie na jego rzecz.

- Masz sporo znaczków na czapce. Możesz opowiedzieć, jak zacząłeś je zbierać?

- Z tą czapką wiąże się długa historia, najpierw była ze mną w Hamburgu. Mieszkałem w Niemczech na obszarze, gdzie było wielu pacyfistów. Byli bardzo zaangażowani politycznie. Kupiłem tę czapkę, by być tacy jak oni, by dołączyć do nich. Zacząłem pracować wtedy w skłotach - rozdawałem zupę ludziom, którzy tam mieszkali. A odnośnie znaczków, to na początku był tylko Jimi Hendrix. Wówczas poznawałem ludzi, którzy mówili: "o, masz fajną przypinkę, mam jedną dla ciebie". I tak się uzbierały.

- Planujesz gdzieś jechać poza Europę?

- Chcę jechać do Turcji, do Chin, do Japonii... Mam przyjaciół w Turcji, jeszcze z Niemiec, ze społeczności tureckiej. Mam też wielu tureckich przyjaciół z Rodowa. A dlaczego Japonia i Chiny? Bo interesuję się tymi krajami i chcę je odkrywać.

- Jakie masz wspomnienia o Polsce?

- W Polsce poznałem świetną kuchnię, świetnych ludzi i fajne dziewczyny. Byłem na Woodstock, na festiwalu Heineken Opener, na Kortowiadzie. Bardzo spodobała mi się Warszawa. Byłem tam na szkoleniu, gdy przyjechałem do Polski jako wolontariusz.

- A gdybyś miał przestrzec swoich znajomych przed czymś, to co by to było?

- (śmiech) Kierowcy autobusów i ich szaleńcza jazda, wyprzedzanie na trzeciego... To jest niesamowite.

- Planujesz wrócić do Polski?

- Gdy byłem w Niemczech, planowałem być tam trzy miesiące, a okazało się, że pozostałem na dwa lata. Byłem ponad sześć miesięcy w Polsce, więc - kto wie - może wrócę i pozostanę na dłużej. Bo naprawdę chcę się nauczyć polskiego, aby władać nim dobrze. No i ponownie będę chciał zobaczyć ludzi, których już tu poznałem.

Adrien ma 27 lat, w Polsce przebywał jako wolontariusz programu EVS. Pomagał w Fundacji Rodowo (gmina Sorkwity) w pracy z grupami młodzieżowymi.


Zadanie “Eurodesk Eurowolontariat” zostało zrealizowane przez Stowarzyszenie Elbląg Europa przy wsparciu finansowym Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.